Reklama
  • Wtorek, 15 listopada 2016 (13:05)

    Stralsund. Hanzeatycka perła Bałtyku

Jedno z najpiękniejszych miast północnych Niemiec miało bardzo burzliwą historię. Przetrwało wszystkie przeciwności losu, nawet enerdowską bylejakość. Dzisiaj wspaniale rozkwita.

Reklama

Pierwszy raz byłam tam wiele lat temu jako dziecko, na letnich koloniach. Za chwilę NRD miało przestać istnieć, ale tutaj nic na to nie wskazywało. Niewiele zapamiętałam, bo niewiele dawało się zapamiętać. Smutne prowincjonalne miasto bez wyrazu. Odbudowane częściowo po wojennych zniszczeniach, zaniedbane.

Teraz trafiłam tam po drodze, w czasie wyprawy na Rugię. I oczom nie mogłam uwierzyć. Ćwierć wieku wystarczyło, by brzydkie kaczątko wyrosło na pięknego łabędzia. Wydawałoby się, że cóż znaczy 25 lat w długiej historii miasta.

Niebawem będzie ono obchodzić osiemsetne urodziny. Większość tego czasu musiało walczyć o niezależność. Dwieście lat było pod panowaniem szwedzkim. II wojna światowa poczyniła tu spore spustoszenie...

To, co w Stralsundzie najciekawsze, skupia się na niewielkiej przestrzeni od portu do rynku. Ten ostatni szczyci się dwoma wyjątkowymi budowlami, pamiętającymi drugą połowę XIII wieku. Rada miejska podjęła wówczas unikatową decyzję o budowie całego kwartału miasta – z tymi właśnie budynkami w tamtej epoce dla miasta najważniejszymi.

Inwestycja była wyjątkowa, ponieważ wszystkie zabudowania stawały równocześnie. Ogromna budowa o rozmachu, który przy ówczesnych możliwościach trudno sobie wyobrazić. Miasto było jednak zamożne, stać je było na taką ekstrawagancję. Niedługo po tym (w 1293 r.), jako ważny port, zostało włączone do Hanzy. To były dla mieszkańców złote czasy.

Kiedy w XVI wieku ta organizacja handlowa przestała istnieć (choć formalnie nigdy jej nie rozwiązano), powoli tracił na znaczeniu. Po wojnie trzydziestoletniej wpadł pod szwedzkie panowanie. Odnowiona starówka miejska jest wpisana na listę UNESCO. I choć jej rozmiary nie oszałamiają, to jest tu co oglądać, a zwiedzanie jest przyjemne.

Co zobaczyć? Cała starówka zachwyca. Są urocze uliczki, rynek, ratusz i trzy imponujące świątynie. Kościół mariacki w połowie XVII wieku był najwyższym budynkiem świata. Jego wieża widoczna jest z daleka. Wypatrywali jej marynarze wracający z morza. Ten kościół trzykrotnie dotykały nieszczęścia.

Szczególnie feralny był rok 1647, kiedy wtargnął do niego tłum podburzony przez reformatorów. Tego samego roku piorun trafił w wieżę, powodując jej zawalenie się. Trzecie fatum dotknęło starówkę 300 lat później. To amerykańskie naloty bombowe 6.10.1944 roku. Stralsund znów wygląda jak za swych najlepszych lat.

Po upadku NRD i zjednoczeniu Niemiec pieczołowicie odrestaurowano wiele budynków i port. Podkreślają dziś historię ważnego niegdyś miasta. A w porcie można podziwiać żaglowiec Gorch Fock. Przez lata w Operacji Żagiel rywalizował z nim nasz Dar Pomorza. To także już historia...

Na szczęście Stralsund nie ogląda się tylko w przeszłość. Brama Rugii, jak bywa nazywane miasto, ma nowoczesny most, łączący stały ląd z tą największą i najpopularniejszą wśród turystów niemiecką wyspą. Mieszkańcy chętnie pokazują go przyjezdnym, są z niego dumni.

Jednak największym magnesem stał się tu nowoczesny z wyglądu, a jednak pasujący do ceglanej średniowiecznej zabudowy, kompleks Ozeaneum. To nowoczesne muzeum, które przenosi nas w głębiny północnych mórz. Bardzo efektowna, pokazana nowocześnie ekspozycja robi wrażenie.

Według gospodarzy trzeba sobie zarezerwować na wizytę dwie godziny, ale wiele osób spędza tu dużo więcej czasu. Tym bardziej, że jest tu co zjeść i gdzie odpocząć. Można robić sobie przerwy.

W Ozeaneum można też obserwować karmienie mieszkańców mórz. To największa atrakcja dla dzieciaków. One to uwielbiają. A po „zwiedzaniu” można się wygodnie położyć na leżaku obok budynku i przy szumie prawdziwego morza relaksować się dalej. I poczuć ducha niezwykłego miasta. On tu jest...

Monika Rawska

Ile to kosztuje: Polecamy odwiedziny w Ozeaneum. To fantastyczna rodzinna rozrywka. Bilety są, niestety, drogie.

Jeśli planujemy też wizytę w Muzeum Morskim, lepiej kupić bilet wspólny, trochę zaoszczędzimy (te drugie ceny podajemy w nawiasie).

Normalne kosztują 17 euro (23), ulgowe dla dzieci w wieku 4-16 lat – 8 euro (12), ulgowe dla młodzieży uczącej się i studentów oraz osób starszych i inwalidów – 12 euro (17).

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Wydaje się, że słońce świeci tu inaczej. Intensywność barw, jasność są inne niż wszędzie. Łatwo zrozumieć więc fascynację wielkich malarzy impresjonistów, którzy pokochali te okolice. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.