Reklama
  • Wtorek, 9 sierpnia 2016 (13:05)

    Kromierzyż. Co warto zobaczyć?

Zaledwie godzinę jazdy od polskiej granicy jest miasteczko, którego ogrody trafiły na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ale nie tylko one zachwycają w Kromierzyżu.

Reklama

Największą przyjemność podczas podróżowania dają mi... niespodzianki. Oczywiście te dobre, nie brak miejsca w hotelu mimo rezerwacji albo zgubiony bagaż. Myślę o radości z odkrywania miejsc, o których milczą przewodniki, a internet traktuje po macoszemu.

Kromierzyż jest i w przewodnikach, i internecie, ale pokazywany zgodnie jako miejsce warte odwiedzin z powodu ogrodów. Zatem co o nim wiedziałem, zanim ruszyłem w drogę?

Tylko tyle, że Milosz Forman kręcił tu „Amadeusza” (ale było to dawno, 35 lat temu). Widziałem też zdjęcia i filmy ze słynnych ogrodów, które od roku 1998 są obecne na liście światowego dziedzictwa UNESCO. I jeszcze jedno – że blisko tu, bo miasto leży zaledwie 120 km od granicy polsko-czeskiej.

Na miejscu przekonałem się, że to jedno z najpiękniejszych miast Czech. Jedno z tych miejsc, w których zakochać się można w kwadrans i wtedy wszystkie plany legną w gruzach. Bo nie da się go posmakować w godzinę. Ba, cały dzień to też mało.

Zacznijmy zatem tradycyjnie, od ogrodów

Mówią o nich „Mały Wersal”. To zdanie jest prawdziwe tylko w połowie. Wspaniały ogród nie jest bowiem mały. A wobec słynnych ogrodów królewskich pod Paryżem kompleksów mieć nie musi.

Jest tutaj wielki żywy labirynt, są misternie przystrzyżone (chyba) bukszpany, tworzące fantastyczne arabeski, jest rotunda, która była świadkiem wielu tajemnic i zachowała je tylko dla siebie. Jest też długa kolumnada, dająca schronienie przed słońcem w pogodne dni i deszczem w pochmurne.

A pod nią darmowa lekcja starożytnej historii i mitologii, za sprawą kilkudziesięciu figur, stojących w niszach. Wystarczy uruchomić wyobraźnię, o co nie jest tu trudno, i wszystko to zaczyna żyć własnym życiem...

Najpiękniejszy widok, jedyny dający pojęcie o niezwykłości założenia parkowego i jego rozmachu, roztacza się z dachu owej kolumnady.

To coś niesamowitego i niepowtarzalnego

Właściwie wszyscy zatrzymują się w pół pierwszego kroku ze schodów i zamierają z wrażenia. Pozostałe cuda Kromierzyża odkryłem poniekąd przypadkiem. Chciałem bowiem zobaczyć pałac biskupi, gdzie kręcono „Amadeusza”.

Wieżę budowli widać zewsząd, trudno nie trafić, ale po drodze pojawia się więcej pokus. Urocze uliczki z przepięknymi domami, które stawiano tu od połowy XVII wieku do lat 30 ubiegłego wieku. Wszystko pięknie utrzymane, odrestaurowane. Nie przeszkadza nawet lekka pstrokatość kolorów, na jakie je pomalowano.

Nie ma natomiast znanych z polskich miast krzykliwych szyldów banków i sieci telefonii komórkowych. Nie ma obrzydliwych reklam. Wszystkie te piękne uliczki prowadzą do rynku, który jest wielkim finałem spaceru.

Ogromny, nieproporcjonalny w stosunku do wielkości miasta. Stoi na nim, oczywiście – jak to w Czechach – kolumna maryjna. Poza tym to pusty plac. Dzięki temu widać wszystkie kamienice, w dużej części z podcieniami, w których kryją się restauracje i piwiarnie.

Taki kształt Kromierzyż zawdzięcza... wojnie trzydziestoletniej w pierwszej połowie XVII wieku. Jedyny raz w swych dziejach został wówczas zniszczony. Ucierpiał tak bardzo, że postanowiono go odbudować ściśle według z góry wykoncypowanego planu. I tak się stało. Powstało miasto uporządkowane, przyjazne mieszkańcom, podziwiane przez przybyszów.

Miasto jakby przyklejone do ogromnego pałacu biskupiego

Warto wdrapać się na jego wieżę, a wysiłek wynagrodzi nam widok – z gatunku tych: WOW! Przy pałacu, u dołu wysokiej skarpy, jest drugi wspaniały ogród. Też typu francuskiego, pełnego symetrii i zapierających dech w piersiach zdobnych klombów.

Ale też dziwnych budowli i sekretnych przejść. Opuszczałem Kromierzyż z żalem, w poczuciu niespełnienia. Że nie wszystko zobaczyłem, że zbyt pospiesznie... I z obietnicą, że szybko tu wrócę. Tym razem na dłużej.

Informacje

Ile to kosztuje: Można tu wpaść na jednodniową wycieczką, zwłaszcza z południa Polski. Bak zatankowany w Polsce wystarczy na powrót. Benzyna w Czechach jest droższa, kosztuje ok. 30 koron (ok. 5 zł).

Porządne noclegi można zarezerwować przez portale już od 120-150 zł za dwójkę ze śniadaniem.

Ceny w restauracjach (od 15 zł) i piwiarniach (2,50-4 zł) są niższe niż w Polsce. Uwaga, porcje w Czechach są ogromne.

Świat & Ludzie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.