Reklama
  • Poniedziałek, 30 maja 2016 (10:05)

    Dubrownik - cud nad Adriatykiem

Starówka Dubrownika to kwintesencja miasta dla turysty idealnego. Jest na tyle niewielkie, by objeść je w jeden dzień i na tyle malownicze, by każde zdjęcie wyszło świetnie.

Zdjęcie

/Arch./Fotolia
/Arch./Fotolia

Reklama

Dubrownik przez wieki z powodzeniem konkurował z Wenecją, a dzięki niezwykle sprawnej dyplomacji cieszył się niezależnością, choć wokół powstawały i padały potężne imperia. Dawna Republika Dubrownicka swą potęgę zbudowała na handlu, stąd każdy z mieszkających tu arystokratów chciał pozostawić po sobie dowody swego bogactwa.

Fundowano wystawne domy i pałace, z których za najpiękniejsze są uważane: Sponza i Pałac Rektorów, przypominający wenecki Pałac Dożów. Wśród zabytków miasta znajdziemy też najstarszą aptekę w Europie i katedrę, której jednym z fundatorów był powracający z wyprawy krzyżowej angielski król Ryszard Lwie Serce.

Szeroki deptak Stradun dzieli starówkę na część południową i północną. W sezonie ciężko się nim przecisnąć, gdyż miasto zwiedza się pieszo. Zresztą w tak wąskich uliczkach nie ma mowy o jeździe samochodami! Jest jeszcze jeden powód, dla którego Stradun jest tak bardzo oblegany.

Otóż łączy on dwa najpopularniejsze miejsca spotkań: placyk przed fontanną Onofrio (praktycznie zawsze spotkamy tam kogoś pozującego w tradycyjnym stroju) i posąg średniowiecznego rycerza Rolanda. Patronem Republiki był św. Błażej, stąd kościół pod jego wezwaniem przy Placu Luža to miejsce, do którego trafiają wszyscy odwiedzający miasto.

Jednak wizyta tu byłaby niepełna bez spaceru po murach otaczających stare miasto dwukilometrowym pierścieniem. Niegdyś skutecznie chroniły przed wrogami, dziś służą niczym podniebna promenada, a nawet są wykorzystywane jako sceneria wydarzeń kulturalnych.

Podczas odbywającego się w lipcu i sierpniu Letniego Festiwalu można zobaczyć „Hamleta” w oryginalnych wnętrzach twierdzy Lovrijenac i wysłuchać koncertów w wieżach miejskich murów!

To właśnie podczas wędrówki murami najlepiej widać wielowiekową historię miasta

Czerwone dachówki odcinają się od bieli murów i lazurowej wody, a ślady przeszłości znajdziemy praktycznie w każdym zaułku. Jasnoczerwone dachówki są wymownym świadectwem zniszczeń, jakie dotknęły stare miasto podczas niedawnej wojny bałkańskiej. Szczęśliwie udało się je odbudować i dziś, tak jak przed wiekami, starówka czaruje przybyszy swą urodą.

George Shaw w zachwycie pisał: „Ci, którzy poszukują raju na ziemi, muszą przyjechać do Dubrownika”, a wtórował mu polski kompozytor i literat Ludomir Michał Rogowski: „Cud. Bajka słoneczna. Niewiarygodnie cudne stare mury. Piękności jest tu tyle, i słońca, i morza, że nie wiadomo od czego zacząć”.

Fakt, natura obdarzyła Dubrownik fantastycznym położeniem. To ostatnie miejsce nad Adriatykiem, które jest chronione pasem tysiąca wysp. Na południe od miasta otwiera się już pełne morze, a zaled- wie 600 metrów od Dubrownika widać Lokrum, zwaną „Wyspą Miłości”. W XIX wieku otrzymała ją jako prezent ślubny Elżbieta, cór- ka arcyksięcia Rudolfa Habsburga-Lotaryńskiego.

Dziś atrakcją wyspy są ogrody botaniczne, połączone z Adriatykiem słone jeziorko zwane „Martwym Morzem” oraz żelazny tron pozostały po nakręceniu filmu. W sezonie ustawiają się kolejki chętnych, by na nim usiąść i choć przez chwilę wczuć się w rolę władców.

By się tu znaleźć wystarczy popłynąć kilka minut promem z portu w Dubrowniku. A gdy powrócimy do miasta, wyruszmy na spacer jego zaułkami. To właśnie w nich odnajdziemy prawdziwy czar tego miejsca.

Ile to kosztuje

Ceny na miejscu zbliżone do tych nad Bałtykiem, ale atrakcje turystyczne drogie.

Bilet wstępu na mury 100 kun (ok. 57 zł), wjazd kolejką na punkt widokowy powyżej starego miasta 120 kun (70 zł), nocleg na campingu Solitudo ok. 10 euro od osoby.

Woda 1,5 l 10 kun (ok. 5,70 zł), pizza 45-55 kun (25-31 zł), bilet z dworca autobusowego na stare miasto 12 kun (6,70 zł). Nocleg poza murami starówki ok. 15 euro/os.

Anna Olej-Kobus

Świat & Ludzie
Więcej na temat:cud | NAD | Republika

Zobacz również

  • Nie ma znaczenia, czy przyjedziemy do Ortisei, Canazei, Corvary czy Arabby. W Dolomitach u stóp Gruppo del Sella przez cały tydzień można nie zdejmować nart i codziennie jeździć na innych stokach. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.